Czy zdaniem lingwistów nowy język oznacza nową osobowość?

Znany izraelski lingwista i jego książka to swoisty fenomen – wszyscy pytają mnie co o niej myślę? Czemu ludzie interesujący się językami obcymi lecą do niej jak ćmy do światła?

To proste! Każdy lingwista i pasjonat języka ją doceni! Jej lektura to jak kąpiel w orzeźwiającym nektarze socjolingwistycznych i naukowych odniesień z gęstą pianą bibliografii i słodkim posmakiem lingwistycznych dyskusji nad niuansami. 

Pasjonatów języków obcych odurzy mnogością intrygujących lingwistycznych zagadek oraz lekkością brytyjskiego pióra niczym wino w gorącą czerwcową noc. Pozostałym Deutscher nie okaże litości,  sponiewiera ich przesadną erudycją, zachwytem nad “nieistotnymi” detalami oraz ekstatyczno-paranoicznym drążeniem “niebieskości” koloru niebieskiego. 

Do której z grupy odbiorców się zaliczam? Bez wątpienia do tej zachwyconej, toteż recenzja będzie tendencyjna. Podejdź do tej książki z ostrożnością jeśli językoznawstwo nie jest Ci bliskie.

Through the Language Glass, Why the World Looks Different in Other Languages

Jeśli myślisz, że ta książka da Ci prostą odpowiedź na tytułowe pytanie: Dlaczego świat wygląda inaczej w innych językach? jesteś w błędzie. To głos w lingwistycznej dyskusji, której staniesz się aktywnym uczestnikiem. Nie ma w niej gotowych odpowiedzi.

Guy Deutscher odwołuje się do hipotez w nieco bardziej złożony sposób niż, wydawałoby się trywialny, tytuł jego książki.

Hipoteza 1. Istnieje relatywizm językowy.

Chodzi tutaj o tezę Benjamina Lee Whorfa, który badał plemiona amerykańskich Indian. Lingwista ten dowodził, że struktury języka mogą uniemożliwiać ich użytkownikom rozumienie pewnych koncepcji na poziomie logicznego myślenia.  Wraz z inny lingwista – Sapirem, Whorf jest autorem tezy, mówiącej o tym, że język nie tylko kształtuje to w jaki sposób postrzegamy świat, ale także sprawia, że ludzie myślący w różnych językach, postrzegają świat inaczej.

The debate between the advocates of nature and of nurture, between nativists and culturalists, universalists and relativists have raged just as fiercely over grammar as over the concepts of language. Are the rules of grammar  – word order, syntactic structures, word structure, sound structure – encoded in our genes, or do they reflect cultural conventions? G. Deutscher, p.19

Hipoteza 2:  To biologia kształtuje język, a nie kultura.

Noam Chomsky, a za nim inny lingwista Steven Pinker uznają, że język nie ma żadnego wpływu na ludzki światopogląd. Uniwersalna gramatyka jest bowiem elementem wpisanym w geny. Skoro gramatyka jest zapisana w genach, to z nią się rodzimy – jest ona wspólna dla wszystkich ludzi. Różnice między językami mają więc jedynie drugorzędne znaczenie, ponieważ koncepcyjnie wszyscy ludzie są w stanie się ze sobą porozumieć.

Po której stronie staje Deutscher? Wybiera trzecią drogę. Wskazuje na białe plamy w badaniach na ten temat. Analizuje przy tym specyficzne aspekty konkretnych języków, które mogą poddawać w wątpliwość hipotezy Chomskiego o gramatyce zapisanej w genach.

Czy nazwy kolorów wpływają na to jak te kolory widzimy?

Dlaczego niektóre języki nie radzą sobie z rozróżnieniem niebieskiego i zielonego? Dlaczego w Iliadzie i Odysei kolory są używane w dziwaczny sposób? Śledztwo kolorystyczne zajmuje w tej książce bardzo dużo miejsca. Zaskakujące, że u Homera kolor morza, ale i kolor owiec jest ma odcień ciemnego wina. Przecież słońce wcale nie zachodzi, gdy pojawiają się te kolorystyczne epitety, a jednak wspomina się o czerwieni a nie o błękicie. Czemu w tych książkach tak rzadko pojawia się kolor żółty, a ani razu nie pojawia się kolor niebieski? – pyta Deutscher za Gladstonem. Ja pytam, dlaczego Deutscher ani razu nie odwołuje się do znanego ze szkoły faktu – historia każe przypuszczać, że Homer był ślepcem. 

Skrzętnie pomijając ten fakt, przytacza się kolejne, bardziej współczesne badania, w których użytkownicy różnych języków inaczej nazywają kolory. Na jego szczęście, bo bez nich uznałabym cały ten wątek za bardzo naciągany.

Co było pierwsze – niebieski czy żółty?

Pada tutaj słynny przykład języka rosyjskiego – w którym kolory niebieski i błękitny są dwoma odrębnymi kolorami, podczas gdy w języku angielskim to po prostu odcienie jednego koloru – blue. Niewykluczone zatem, że w przeszłości kolor niebieski mógł być jedynie odcieniem “czarnego” lub “czerwonego”, a może i szerszej grupy kolorów “ciemnych”. 

Lingwista stawia hipotezę, że kolory pojawiały się w języku w ewolucyjnej kolejności – najpierw zaczęto używać słów na określenie koloru białego, potem pojawił się czarny, następnie krwisty czerwony, zielony lub żółty, na końcu niebieski. Na korzyść tej hipotezy przemawia fakt, że to wprowadzanie pigmentów do codzienności ludzi stworzyło konieczność wymyślenia przez nich nowych słów. W języku Homera żółty nie był kolorem, którego używano do farbowania tkanin, a na drogocenne kruszce mało kto mógł sobie pozwolić. Tym samym to kultura jest odpowiedzialna za wpływ języka na percepcję, a nie odwrotnie. Wcześniej ludzie również widzieli te kolory, po prostu nie nazywali ich jednoznacznie.

 

ROSYJSKI: Góra: “shafirovyi” / “sinyi” / “ultramarin” Dół: “kobaltowyi”/ “lazurnyi” / “goluboy”

 

Dlaczego granatowy jest odcieniem niebieskiego, a nie czerwonego? Dlaczego w Szwecji jeszcze w XX wieku istnialo to samo slowo na okreslenie czarnego i niebieskiego?

Angielski: to wszystko jest jeden i ten sam kolor niebieski. Wszystkie te kratki to “shades” – odcienie jednego koloru blue. Nawet w języku polskim błękitny czy granatowy jest oddzielnym kolorem już na poziomie języka.

Chcesz poznać język? Naucz się kompasu!

Kolejną analizowaną cechą języka jest położenie geograficzne. 

Obiektem analizy jest  język australijskiego plemienia Guugu Yimithirr, który ma bardzo ciekawą cechę – nie używa określenia “prawo/lewo/z przodu/z tyłu/obok”. Zamiast tego posługuje się geocentryczną orientacją. Innymi słowy, nawet proste wskazanie położenia krzesła wymaga określenia stron świata, np. krzesło znajduje się w północno-zachodnim rogu pokoju.

Konieczność ciągłego określania swojej geograficznej pozycji zmusza użytkowników tego języka do wykształcenia szczególnej umiejętności poznawczej, która umożliwia im automatyczne rejestrowanie swojej lokalizacji. Nie jest to domyślna umiejętność, z którą człowiek się rodzi; wykształca ją poprzez używanie tego skomplikowanego języka. A zatem kolejny argument na rzecz tego, że to język kształtuje kulturę używającej go społeczności.

Język a płeć

Gramatyczna płeć słowa może wpływać na skojarzenia. 

Dla Polaków ten argument nie jest tak odkrywczy jak dla anglojęzycznego czytelnika. Ot, rzeczowniki mają rodzaj męski, żeński i nijaki. Czasownik również uwzględnia odmianę zgodną z rodzajem. Czy to wpływa na to jak postrzegamy rzeczywistość? Zapewne zwolennicy LBGTQ oraz języka niedyskryminującego przyznają tutaj rację. Można mówić o wpływie na percepcję społeczeństwa i otaczającego świata. Jeszcze kilka lat temu słowa psycholożka, socjolożka czy stosunkowo nowa ministra wyjątkowo raziły. Dziś sprawiają wrażenie zupełnie normalnych słów.

Jaki ma to wpływ na percepcję?  Zdaniem autora używanie języków w których są słowa posiadające płeć gramatyczną, buduje skojarzenia co do ich nacechowania.  Słowom występującym w rodzaju męskim, przypisuje się cechy męskie i odwrotnie. Tym samym Pani Prezydent, mimo, że jest kobietą automatycznie zyskuje siłę i niby męską moc.

Kompleksowość

the attempts to determine to what extent the complexity of various areas in grammar depends on the complexity of society are still mostly on the level of discovering the ‘how’ and have barely begun to address the ‘why’. p. 236

Ostatnią cechą, którą lingwista bliżej analizuje to kompleksowość języka.

Nie wszystkie języki przekazują tę samą ilość informacji. Użytkownicy języka hiszpańskiego mogą się irytować, że język angielski nie umożliwia im wyrażenia niuansów znaczeniowych zawartych w subjuntivo. Użytkownicy niemieckiego mówiący po polsku mogą być niezadowoleni, że nie da się tak precyzyjnie zdefiniować do kogo odnosi się polskie “się”, które w niemieckim odmienia się nawet przez osoby. Tymczasem, osoby anglojęzyczne będą tęsknić za mnogością swoich czasów, których po polsku brakuje [Przykładowo: “pisałam” może oznaczać “I was writing / I have been writing / I had been writing a może I used to write?].  Jednocześnie, ile razy my, użytkownicy języka polskiego, denerwowaliśmy się, czytając angielskiego maila. Gdy pojawiał się zwrot “I wrote” nie wiedzieliśmy, czy chodzi o mężczyznę czy kobietę (“Napisałam” czy “Napisałem?”). Niechże jeszcze osobnik ów podpisał się jako Robin (w Wielkiej Brytanii zwykle mężczyzna, w US kobieta) i poziom zażenowania wzrasta.

To fakt – języki nie przekazują tej samej ilości informacji. A jednocześnie nie ma żadnego narzędzia do mierzenia kompleksowości języków, które umożliwiłoby ich porównanie, ponieważ trudno o obiektywne kryteria pomiaru.. Założenie, że wszystkie języki są identycznie kompleksowe, nie ma uzasadnienia w badaniach.

Czy każdy lingwista powinien ją przeczytać?

To dobra pozycja dla osób zainteresowanych językoznawstwem i kognitywistyką. “Zwykli śmiertelnicy” mogą się momentami nudzić (podkreślam – połowa książki dotyczy rozterek na temat określania kolorów!). Z tego powodu, zdecydowanie wolę pierwszą książkę autora “Unfolding of languages”, która dosłownie porywa od początku do końca.

Deutscher opisuje badania naukowe i eksperymenty w niezwykle gawędziarskim i przyjemnym stylu. Szczegółowo analizuje ciekawsze detale, objaśnia mniej zrozumiałe teorie, zadaje pytania, które w pierwszej chwili nie nasuną się laikowi. Jednocześnie, nierzadko nakłada ciężar zaprzyjaźnienia się z treściami wysokiego teoretycznego kalibru.

Czego można chcieć więcej?

Niestety, odnoszę też wrażenie, że wcale nie jest to książka na temat, jak pisze lingwista, “fundamental aspects of our thought“. Wręcz przeciwnie, z rozczarowaniem stwierdzam, że ślizga się po tych mniej istotnych, takich jak kolor, gramatyczny rodzaj, orientacja w przestrzeni.

Co z zależnością między strukturami gramatycznymi a strukturami społecznymi? Przykładowo, jak wpływa na kulturę i postrzeganie samych siebie przez Jawajczyków fakt, że w ich codziennym języku używają aż 3 różnych rejestrów (nieformalny styl, neutralny styl oraz bardzo formalny styl)? W zależności od osoby, z którą rozmawiają oraz jej stanowiska w społecznej hierarchii, używają kompletnie innych czasowników, a nawet zupełnie innych zasad gramatycznych!

Jak taka budowa języka wpływa na kształtowanie społecznych elit, budowanie stereotypów, a nawet ustrojów? Jak wpływają różne registry japońskiego na hierarchiczność społeczeństwa w Japonii? Czy tak bardzo skomplikowane wyrażanie szacunku kształtuje kulturowe normy, czy może odwrotnie, ta kultura kształtuje język? Deutscher przyznaje, że nie ma wielu badań w tym temacie, a jednak… nieco liczyłam na to, że ktoś się w końcu zajmie tą zależnością.

The real effects of the mother tongue are rather the habits that develop through the frequent use of certain ways of expression. The concepts we are trained to treat as distinct, the information our mother tongue continuously forces us to specify, the details it requires us to be attentive to, and the repeated associations it imposes on us – all these habits of speech can create habits of mind that affect more than merely the knowledge of language itself. G. Deutscher p. 234

Gdzie kupić tę książkę? 

Nie jest to nowa pozycja, lecz czasem można ją dostać na allegro. Przy dłuższym oczekiwaniu jest też dostępna w empiku (Link)

Chcesz więcej?

Jeśli ciekawią Cię opisane tematy tutaj możesz przeczytać więcej na ten temat:

  • O hipotezie Sapira-Whorfa: tutaj
  • O badaniach na temat kolorów: tutaj

 

Mam nadzieję, że udało mi się nieco zaspokoić ciekawość dotyczącą tej książki. Koniecznie daj znać w komentarzu, a jeśli podobał Ci się ten wpis koniecznie podaj dalej!

Artykul powstał w 2018 roku, edycja: wrzesień 2019.

google-site-verification=qwQVBgqg8p63KOd5L3FcDx2YsUcQnmVx58V6T6zEQh4