[#H5] Experiencia de aprender Español, czyli że hiszpański może być łatwy, a może nie być takim

W dziejszym wpisie, kilka przemyśleń o tym jak może się skończyć szokowa nauka hiszpańskiego, a także jak mi idzie na portalu lang-8. Na sam koniec – 10 powodów dla których uczę się hiszpańskiego – po hiszpańsku. A ponieważ dziś uczyłam się tylko trochę gramatyki, to nic o tym jeszcze nie napiszę.

To było trudniejsze niż przypuszczałam

 

Dzisiejszy dzień był u mnie pełen hiszpańskiego. W tle. Przy okazji. Z zaciekawieniem (chciałoby się powiedzieć z miłością jak wczoraj). I choć nauczyłam się dzisiaj kilku dość dziwacznych wyrażeń typu el charco (kałuża) czy me tomo fuera de quardia (zaskoczylo mnie to), to w głowie zapadło mi najbardziej przesłanie z audycji, której słuchałam bardzo wcześnie rano w drodze do pracy.

 

La casa rojas to podcast (tfu, brzydkie słowo, audycji), który dodałam ostatnio po prostu z marszu, bo brzmi po hiszpańsku. Tytuł jednego z programów dodałam do listy odtwarzania ponieważ… to prawda. No era tan fácil como pensaba. “To nie było tak proste jak myślałam” (do słuchania  po hiszpańsku zachęcam poziom B1+ który aspiruje wyżej, na stronie znajduje się transkrypcja).

Ten wywiad naprawdę mnie zaskoczył (me tomó fuera de guardia). Rolę pytającego odgrywa nauczyciel hiszpańskiego, a odpytywaną lub dopytywaną jest jego uczennica, po głosie zdawałoby się zdecydowanie dojrzała amerykanka, która przyznaje, że hiszpański był dla niej emocjonalnie trudny. Nie wiemy czy był to jej pierwszy język obcy, który przecież zawsze jest najtrudniejszy do nauczenia, czy może kolejny. Niemniej, jej pierwszym doświadczeniem z intensywną nauką hiszpańskiego jest wyjazd do Meksyku na miesiąc. Do jakiejś meksykańskiej rodziny. Zdawało się przecież, że hiszpański jest łatwy. (Tak się przecież przyjęło mówić). Wtedy to właśnie uświadamia sobie, że nie jest w stanie wyrazić swoich myśli w tak swobodny sposób, jak jest do tego przyzwyczajona. Co więcej, nikt wokół niej nie rozumie tej jej emocjonalnej huśtawki, bowiem to ona jedna nie umie poprawnie wypowiedzieć się po hiszpańsku. Nic dziwnego, że ma wrażenie, że jej rozmówcy postrzegają ją jako idiotkę, bo nie potrafi poprawnie się wypowiedzieć. Samo doświadczenie, okazało się być dla niej niesamowicie zawstydzającym (vergüenza)  zderzeniem z rzeczywistością (el choque grande), którego kompletnie nie oczekiwała.

 

A jednak, cały wywiad jest przeprowadzony po hiszpańsku, a ona sama mówi na świetnym poziomie. Zastanawia jednak fakt, że mimo wszystko wspomina to swoje doświadczenie z takimi emocjami. Zmotywowało ją to do nauki, lecz ta historia mogłaby się skończyć dokładnie odwrotnie.

 

Mnie wprawdzie nigdy nie przydarzyło się nic takiego, ale doskonale pamiętam jak przeżywaliśmy językowe perypetie mojej siostry, gdy wyjechała na Erasmusa do Francji, a wykłady były po angielsku (który znała raczej na poziomie dobrego liceum z maturą z angielskiego, czyli “super gramatyka, mówienie marnie”) i nieoczekiwanie po francusku (którego praktycznie wcale nie znała). Zastanawialiśmy się, kiedy w końcu stamtąd wróci, a jeśli, to czy wróci z depresją i kiepskimi ocenami. Całe szczęście wróciła bez depresji, ale za to z narzeczonym, niezłą średnią oraz świetną znajomością angielskiego (francuski pozostał chyba traumą). Doskonale pamiętam jednak ile stresu to ją kosztowało.

 

Samo doświadczenie nauki, wcale jednak nie musi być tak przyjemne jak się wydaje lub wręcz oczekuje od języków „tak łatwych” jak hiszpański. Czasami masz szczęście i dość wcześnie lądujesz wśród grona studentów, którzy nie marzą o niczym innym jak imprezy. W mig łapiesz słowa typu cubata, bebida czy vamos de fiesta. Czasami uwielbiasz telenowele lub taniec albo muzykę latynoską, albo jesteś uwielbiana przez jakiegoś uroczego Hiszpana/Latynosa, a ukochany codziennie wspiera cię w naukowych wysiłach (przecież łatwiej nauczyć się tobie hiszpańskiego, niż jemu polskiego!). A czasami po prostu spędzasz wakacje co roku na Majorce (jak 90% Niemców) czy w Barcelonie (jak 30% polskich studentów, która poluje na tanie bilety wizzaira w wakacje) lub Teneryfie (ok, tam jest po prostu ciepło i ładnie). A już zupełnie najrzadziej, tak jak ja, nie interesuje Cię żadna z tych rzeczy, po prostu masz szczęście lub pecha, że ciągle napotykasz w swoim życiu hiszpański i zaczyna cie to zwyczajnie wkurzać, że przez tyle lat nadal tych ludzi kompletnie nie rozumiesz. I uczysz się. I jąkasz się przy każdym zdaniu, zwłaszcza gdy chcesz wyrazić w swój indywidualny kwiecisty sposób wypowiedzi, ale brak ci słów, zwrotów i struktur gramatycznych, by dać upust swej osobowości. I to jest tak strasznie frustrujące, że zaczynasz się tego języka uczyć jeszcze więcej! Ba, nawet odkrywasz w tym wcale nie mało przyjemności!

 

10 powodów dla których uczę się hiszpańskiego, czyli wstęp do deseru

 

Ale!

 

Nie poddaję się! Dziś w pracy w czasie przerwy obiadowej ulotniłam się, żeby spożyć posiłekw towarzystwie książki po hiszpańsku (to ten punkt z wyzwania do realizowania codziennie, więcej o tym innym razem). Ot, pojawiła się ta czy inna osoba. Tytuł lektury nigdy nikomu nie uchodzi uwagi, bowiem to zawsze świetny temat do rozmów kuchennych (Él griego que pintó Toledo – zbiór hiszpańskich opowiadań na poziomie B1-B2). Udało mi się nawet odbyć tą czy inną konwersację o hiszpańskim – jedna taka gadka szmatka o rozwoju w ramach firmy z hiszpańskim, a druga o tym „że hiszpański jest łatwy”. (Nieoczekiwanie dowiedziałam się, że jedna koleżanka z pracy mieszkała wiele lat w Barcelonie i mogę do niej zagadać! Oczywiście wiedziałam, że świat bez osób mówiących po hiszpański moim bliskim otoczeniu po prostu nie ma racji bytu i przecież w końcu po to się tego języka uczę).

 

Mhm skoro hiszpański jest taki łatwy… to czemu mi ta gramatyka sprawia taki problem? Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, czy tylko hiszpański ma więcej form nieregularnych czasowników niż niemiecki czy angielski razem wzięte!? (nie odpowiadajcie, to pytanie retoryczne! Ja znam odpowiedź). Ok, zdecydowanie łatwo jest wynajdywać nowe słowa. To naprawdę zajmie mniej niż 5 minut każdej osobie, która nie zna hiszpańskiego, żeby zgadnąć o co chodzi w tym zdaniu:  „intento a explicarte que qiero cancelar un bilette” (jeśli rozumiesz to zdanie to nie znaczy automatycznie, że znasz hiszpański, po prostu 90% słów z tego zdania ma łaciński źródłosłów i podobne formy do słów polskich!). Oczywiście, że łatwo jest szukać podobnych słów, jednak samo formułowanie zdań, szyk, składnia jest dla mnie  pewnym wyzwaniem, z którym w tym miesiącu chce powalczyć.

 

Wczoraj przyznałam się, że udało mi się napisać 10 powodów dla których uczę się hiszpańskiego! A jakże! W ramach motywowania siebie i innych, opublikuję je tutaj, bo już nie aż taki wstyd. Tylko dwóch zdań mi nie poprawili, bo nie zrozumieli, więc chyba nie jest źle. Pozostałe zostały sprawdzone i przynajmniej mam pewność, że będą poprawne.

 

LANG-8, odbiór!

 

Jeszcze na koniec – tak jak wczoraj się przyznałam, odpisałam owej meksykańskiej dziewoji na jej entuzjastyczno-przerażająco-emocjonującą wiadomość z nieśmiałą sugestią, że możemy się wstępnie kiedys tam umówić na skajpie (nie sprawdziłam jeszcze ile jest godzin różnicy między naszymi strefami, jak ktoś wie, niech skomentuje)!

Ba! Dostałam również zaproszenie do znajomych od kolejnej osoby! Niebywałe, w jakim tempie przyrasta liczba osób kibicujących mi w nauce hiszpańskiego. Aż trudno uwierzyć, że całemu światu tak na tym zależy! To pewnie nie prawda, że całemu, ale i tak będę w to wierzyć, bo to strasznie motywujące :). Wiadomość jaką dostałam pod swoimi wypocinami, to również był bardzo dobry feedback na temat moich aktualnych braków. Czasami dość trudno dowiedzieć się jak ktoś odbiera twój poziom języka, jeśli nie jesteś zapisana na żaden kurs i nie masz nauczyciela, albo regularnych klasówek, tak jak ja. Kiedy pół roku temu chodziłam jeszcze na hiszpański, nie mieliśmy nigdy pisemnych prac domowych. Aż do dzisiaj, nie szczególnie wiedziałam, jak się ma moja kompetencja pisania po hiszpańsku!

 

Niemniej, nieoczekiwanie mam już dwie „znajome” osoby na tym portalu, które deklarują sie pomóc. Onieśmiela mnie to przyznaję, lecz postanowiłam te znajomości troszkę po pielęgnować (tak tak, odpisałam obu na maile).

W ramach zwalczania barier językowych wpisałam też w kalendarz w przyszłą środę spotkanie językowe. Toteż w przyszłym tygodniu nie będzie postu. Będzie MundoLingo w Kolonii (wymiana językowa) i będę się tam zajmować socjalizowaniem się z hispanohablantes. Cel – przede wszystkim zagłębić się w jakąś rozmowę po hiszpańsku z użyciem wszystkich czasów przeszłych oraz przyszłych używanych w miarę poprawnie  (nie wierzcie w mój ekshibicjonizm, piszę to tylko po to, żeby w najbliższą środę spontanicznie nie zrezygnować, Może za 2 tygodnie postawię sobie za cel używanie subjuntivo, ale nie spieszmy się – nawet nie minął pierwszy tydzień listopada).

 

Nie powiem, że sam ten pomysł żeby tam pójść i mówić po hiszpańsku mnie nie stresuje. Stąd też w planach na ten weekend uwzględniam intymną powtórka z czasów przeszłych i przyszłych (wszystkich i ze wszystkimi ćwiczeniami, które są w książce do gramatyki) oraz …. Smażenie  chorizo (ot, tutaj mają akurat promocję z lidlu, a ja w sumie nigdy ich chyba nie jadłam). Może nie poprawi to mojej linii, zdecydowanie jednak ma szanse poprawić językowy nastrój!

 

Bawcie się dobrze ze swoimi rzeczami, których się uczycie, bo w sumie zabawa to najważniejsze :)!

 

A poniżej zapowiadane 10 powodów dla których uczę się hiszpańskiego

 

Gracias por corregir y también por sugerencias de mejor formulación y frases típicas.

Mis 10 motivos irritantes para aprender español

 

  1. Yo aprendo español por que estoy irritada. Cada vez que viajo, encuentro personas muy simpáticas que hablan (a menudo solo) Español . ¡Cada vez me siento horrible por que no entiendo todo! El año pasado, cuando encontré en Sarajevo 2 viajeros de Francia y uno de Cabo Verde, pensaba es demasiado para mi. Después de 10 minutos de conocerlos, ellos empezaron hablar un poco portugués, y un poco francés y después solo Español! ¡Toda la noche! En este momento pensé, no tengo otra alternativa, y que finalmente debía aprender español.
  2. Hace dos años tuve que visitar Barcelona por mi trabajo. ¡Qué horrible fue no entender el taxista! Pero él era muy amable y simpático con nosotros! Pudo decir solo ¨grazie¨, pero hoy yo sé, que esta palabra no era en español. Aunque mis colegas del trabajo pueden hablarme en ingles, me gustaría entender lo que hablan entre ellas. Después, fui a una librería y probé explicar a un dependiente que libro estaba buscando. ¡Aunque entendí todas su palabras, él no podía entender ninguna palabra de mi! ¡Qué irritante! En este momento estaba claro, que el idioma siguiente para aprender será español.
  1. Con los españoles pasa la magía. Cuando encontras una persona española, inesperadamente tercera y cuarta o quince personas se unen a todos y súbitamente hacen una fiesta en el mismo lugar. Finalmente te encuentras en el puro centro de hispanohablantes y no entiendes ninguna palabra sin ´¡Salud!¨
  1. Con español es más fácil viajar a la América Latina, aprender esas culturas y conocer a la gente. Pero también en otros países siempre encuentras Españoles. Solo en mi propio país, cuando mi novio me presenta al novio de su amiga. Inesperadamente él no habla ningún otro idioma solo español con acento de Andalucía.
  1. Me gustaría poder leer los libros de Marqués y Llosa Vargas. Alguna vez en futuro. También tengo amigos que escriben blogs sobre viajes. ¡Pero, otra vez qué pena, solo en español!
  1. Aunque ya hablo inglés, alemán y polaco, cada una de esas naciones es muy reservada. Me gustaría conocer una lengua de gente que es más abierta y feliz. El vino de España me gusta muchísimo también.
  1. Es más fácil aprender otros idiomas romance cuando ya hablas español.
  2. Me gustaría entender los textos de música latina.
  3. Lo siento, no puede decir lo mismo de mi conocimiento de alemán o inglés que no impresiona nadie, o por lo menos nadie me dijo ¨alemán, qué idioma bonito!”.
  1. Una vez, cuando no sabia nada de español, conocí un chico muy interesante de América Latina, de 27 años. No lo conocí muy bien, solo un poco. Me quería impresionar á el y pregunté: ¨¿estás cansado?”. Yo estaba esperando solo una charla normal mientras comíamos (¡naturalmente pensaba ¨esta cansado¨ en este momento!), pero él estaba muy estresado. De repente, me explico la lamentable historia de su divorcio que había pasado solo medio año en el otro hemisferio! En aquel momento, decidí que en el futuro aprendería las palabras con un poco más atención que antes.

 

 

 

google-site-verification=qwQVBgqg8p63KOd5L3FcDx2YsUcQnmVx58V6T6zEQh4