[3] Powtórki analogowo – czyli tego jeszcze w Internetach o fiszkach nie pisali!

W ostatnim wpisie, dużo było teorii skutecznego powtarzania. Dzisiaj przyjrzę się praktyce! Tej analogowej – z kartką, długopisem i odrobiną wyobraźni. Myślisz, że chodzi tylko  fiszki? Absolutnie nie! Naukowo udowodniona skuteczność powtórek w interwałach – to nie tylko fiszki! Ba! Komputer też nie jest potrzebny. Dziś przyglądam się najbardziej popularnym metodom, kilka z nich skrytykuję np. z pomocą matematyki (czemu nikt tego jeszcze nie zrobił?) i zaproponuję jedną własną, która najbardziej mi odpowiada (razem z kalendarzem w Excelu!). Będzie długo i konretnie – zapraszam! 

To już trzeci wpis z serii na temat skutecznego zapamiętywania oraz powtarzania.  Zajrzyj koniecznie do poprzednich, jeśli jeszcze nie znasz, bowiem dzisiaj rozwijam ten temat jeszcze dokładniej:

[1] JEDNA NAJWAŻNIEJSZA ZASADA SKUTECZNEJ NAUKI, CZYLI CZEMU JUTRO ZAPOMNISZ TEN TEKST? (link)

[2] JAK SKUTECZNIE POWTARZAĆ? – 3 REGUŁY SKUTECZNYCH POWTÓREK

Powtórki analogowo

Powtórki interwałowe (ang. spaced repetition) to termin, który na stałe zagościł wśród wielu producentów programów do nauki i powtarzania słów. Pewnie doskonale znacie tego typu programy, bowiem chodzi o dość popularne „fiszki”, zwane też „flashcards”. Nierzadko używa się skrótu SRS (ang. Spaced Repetition Software).

Jednak to błąd! Powtórki w interwałach to nie tylko komputery i fiszki!

Fiszki drukowane oraz SRS to są dwie zupełnie różne rzeczy.

SRS, to program komputerowy, aplikacja lub platforma internetowa z wbudowaną opcją generatora powtórek. Tymczasm tzw. Spaced repetition (powtórki w interwałach) oznacza po prostu powtórki w określonych odstępach czasu – nie ważne w jakiej formie.

Jak pokazują badania, powtarzanie w każdej formie i w jakimkolwiek odstępie czasu prowadzi do poprawy pamięci długotrwałej. Reszta to delikatne niuwanse.

Czyżby?

(Jeśli zastanawiają CIę te niuanse koniecznie przeczytaj więcej o magicznym interwale w tekście [2],link z tej serii).

Panuje pewien mit, że używanie programów do powtórek na komputerze (np. SuperMemo, Anki, Memrise itd.) rewolucjonizuje naukę słów. Znajdą się też tacy, którzy uważają ich stosowanie za stratę czasu.

Osobiście uważam, że najefektywniejsza metoda to taka, która sprawia Ci największą przyjemność.

Kiedyś miesiącami tworzyłam odręczne fiszki, bo niemiecka wieś, w której wtedy mieszkałam, miała naprawdę kiepski Internet. Co więcej, pisanie ręcznie fiszek sprawiało mi wtedy naprawdę sporo frajdy. Często zabierałam moje fiszki ze sobą i przeglądając je, wypytywałam Niemców o co ciekawsze idiomy czy zwroty. To była bardzo ciekawa metoda interakcji!

Teraz daję pierwszeństwo programom komputerowym. Oczywiście zdarzy mi się stworzyć okazjonalnie taką czy inną fiszkę analogowo. Przecież nie noszę ze sobą komputera czy telefonu wszędzie, a ciekawe słowa mogą się pojawić w najmniej oczekiwanej sytuacji! Warto je wtedy zanotować!

Plusy ujemne i minusy dodatnie

Analogowe powtarzanie ma swoje plusy, ale także sporo minusów. Notatki czy fiszki trzeba pisać odręcznie, co zajmuje dużo czasu, nie wspominając o bólu nadgarstka. Po pewnym czasie te rzeczy całkiem sporo ważą, 2-3 tysiace fiszek to juz całkiem sporo miejsca, trudno je zabierać w podróż, w tramwaju czy pociągu wygląda się trochę dziwnie. Do takich notatek nie da się dodać nagrań głosowych, ani wkleić zdjęcia z google. Są jednak osoby, które akurat to odręczne pisanie bardzo sobie cenią i nie przeraża ich wożenie ze sobą setek kartoników. Nie da się ukryć, że własnoręczna kreatywność pomaga nam słowa lepiej zapamiętać i skojarzyć z konkretną sytuacją, otoczeniem. Skojarzenia słów na poziomie zmysłów po prostu działają lepiej.

Pamiętaj – w jakiejkolwiek formie – tworzone notatki czy fiszki po prostu trzeba powtarzać, inaczej oddajesz je na pastwę swojej pamięci i skazujesz na wieczne zapomnienie. Czy słyszysz ten ich zawodzący płacz w tle?

Jeśli nie wierzysz, koniecznie zajrzyj do tego wpisu – zapominanie juz dawno udowodniono naukowo!

Czego jeszcze nie wiesz o powtarzaniu w interwałach?

 

PPrzede wszystkim powtarzanie w interwałach oznacza, że ma miejsce ekspozycja na dane słowo w regularnych odstępach czasu . A po polsku, to znaczy, że dane słowo czy fragment wiedzy (może być gramatyka, wymowa czy cokolwiek chcesz) usłyszysz, zobaczysz, przeczytasz, wypowiesz w regularnych odstępach czasu wielokrotnie. Na tyle często, że zapamiętasz. Ot, ekspozycja.

To tak jak przechodzenie obok sklepu z fajnymi butami, obok którego mieszkasz. Tak długo będziesz przechodzić obok, aż zapamiętasz ile kosztują, a nawet zechcesz kupić! Słowa zostają w naszej głowie w podobny sposób.

Ekspozycja na słowa to jednak nie tylko fiszki!

1 IMERSJA

Po pierwsze, imersja – czyli zanurzenie. Chodzi tutaj o ogromne ilości intensywnego czytania oraz słuchania w języku docelowym.

Najprawdopodobniej imersja to najlepsza metoda na poznawanie słownictwa jaką wymyślono!

Książki, gazety, radio, podcasty, a jeśli się da to znajomi, ukochany/a lub wyjazdy zagraniczne! Otocz się językiem i kolekcjonuj słowa. Codziennie, wiele godzin.

Co to ma wspólnego z powtarzaniem? Absolutnie wszystko!

Najważniejsze słowa będziesz słyszeć tak wiele razy, że w pewnym momencie zagoszczą w twoim słowniku na stałe! To też jest powtórka w interwałach! Po prostu nie wiesz, kiedy usłyszysz / zobaczysz / przeczytasz dane słowo ponownie. Ot, jesteś skazany/a na przypadek, jednak twoja ekspozycja na język jest wtedy tak duża – że nie ma opcji – natkniesz się na wszystkie najważniejsze słowa.

W końcu nie bez powodu ludzie uczą się najlepiej języka przebywając w kraju, w którym się go używa. Gdy ktoś zagada do Ciebie po raz n-ty raz ¡Hola hombre! (dosłownie cześć mężczyzno!), a Ty przypadkiem jesteś kobietą – w końcu schowasz swój feminizm do kieszeni i pojmiesz, że to słowo ma więcej niż jedno znaczenie. Gdy w czasie problemów, Niemiec będzie cię pocieszał “wir kriegen das hin”, w końcu zdziwisz się, że to wyrażenie nic nie ma wspólnego z “Blitz-krieg”, które możesz znać z lekcji historii (wojną błyskawiczną), ale raczej z tym, że “nam się uda”. Nawet nie musisz sprawdzać w słowniku!

Uwaga – imersja ma minusy. To nie dla każdego! Kiedy nic nie umiesz, imersja może rodzić frustrację i poczucie zagubienia, zwłaszcza jeśli przebywasz za granicą i nie znasz języka. Ta metoda nie jest też najlepsza, kiedy wchodzisz na wyższy poziom opanowania języka. Może się zdarzyć, że raz nauczone słowo całymi miesiącami nie pojawi się w niczym co czytasz lub czego słuchasz. Co więcej, rzadko się zdarza, że to samo nowe słowo występuje wielokrotnie nawet na kartach tej samej powieści. Stosując powtórki z fiszkami, twoja ekspozycja na takie słowa drastycznie wzrośnie.

Przykład?

Mieszkając aktualnie w Niemczech muszę przyznać, że rzadko słyszę słowa, których nie znam lub nie pamiętam. Ostatnio były to dwa słowa, których po prostu nie mogłam sobie przypomnieć. 2 miesiące temu chciałam kupić zatyczki do uszu (w podrózy sie przydają), a 2 tygodnie temu – jałowiec (był w przepisie). Jak widzisz, nie są to słowa, które nawet po polsku używa się często. Podobnie jest ze słownictwem branżowym i specjalistycznym. Jeżeli chcesz pracować nad takim słownictwem, lepiej kupić specjalistyczna książkę w tym kierunku (np. słownictwo medyczne, prawnicze itp) albo interesować się tymi tematami w języku docelowym, czytać prasę branżową, oglądać filmy dokumentalne, albo poszukać cudzoziemców, którzy też sie tym interesują. Zawsze można wtedy zapytać, jako coś się dokładnie nazywa.

(to przypomina mi rozmowę koleżanek z biotechnologii, które dyskutowały jak nazywa się po polsku “nude mouse”, czy to łyse czy gołe myszy… mhm…nawet nie wiedziałam, że takie są!)

Więcej przykładów?

Na studiach działałam w organizacji studenckiej pomagającej Erasmusom przebywającym w Polsce. Po skończonym semestrze, kolega z Niemiec szukał praktyk wakacyjnych, żeby podszkolić swoją znajomość polskiego (jego poziom to było takie dobre B1+, rozmawialiśmy głównie po polsku). Poleciłam mu wówczas praktyki w Instytucie Zachodnim w Poznaniu, gdzie przez 3 miesiące zajmował się tłumaczeniem z polskiego na niemiecki wycinków prasowych na temat Niemiec i odwrotnie, wzmianek niemieckiej prasy na temat Polski. Kiedy spotkałam go po wakacjach – nie dość, że nareszcie odmieniał wszystkie końcówki poprawnie– po polsku i jak należy; to jeszcze jego słownictwo z zakresu stosunków międzynarodowych, które studiował, powiększyło się fenomenalnie! Nie przestawał dyskutować ze mną o Ojcu Rydzyku!

Działa? Oczywiście, że tak – a to przecież też są powtórki w interwałach!

Tylko trochę bardziej spontanicznych niż fiszki!

2 AKTYWNE POWTARZANIE STAREGO MATERIAŁU

Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że powtarzanie swoich notatek lub przerobionych już materiałów regularnie to również spaced repetition.

Nie dotyczy to tylko lekcji w szkole/z nauczycielem. Nie.

To oznacza również wracanie do podcastów, seriali czy innych odsłuchów, które robisz.

To oznacza wracanie do przeczytanych rozdziałów książek, przerabianych tekstów, notatek z konwersacji z poprzedniego tygodnia.

Możesz mieć wrażenie, że musisz wówczas przedrzeć się przez informacje, które już pamiętasz, tylko po to, żeby dotrzeć do tych ważnych, których nie pamiętasz. Oczywiście, jest w tym wiele prawdy, dlatego wymyślono również inne metody, a nad tą nie będę się już szczególnie rozwodzić.

(możesz oczywiście te nowe zwroty gromadzić i powtarzać tylko rzeczy, których naprawdę nie pamiętasz za pomocą innych metod poniżej).

3 Metoda Złotej listy – Goldlist method

Metoda ta próbuje się rozprawić z koniecznością powtarzania WSZYSTKIEGO. Jej autor, poliglota znany jako Wujek Dejw (Uncle Dave, czyli David James) wymyślił ją na własny użytek, lecz nieoczekiwanie zaczęła ona cieszyć się nie tylko sporą popularnością, ale zgromadziła się wokół niej cała społeczność.

Złota lista opiera się na założeniu, że ucząc się 100% materiału, po 2 tygodniach nadal większość pamiętamy, a w każdym razie 30% zdecydowanie zostanie.  Właśnie wtedy należy koniecznie ten materiał powtórzyć i wyłowić (przedestylować) to, czego naprawdę nie umiemy. Tym samym oryginalna lista po pierwszej destylacji, skraca się o 30%. Potem zostawiamy ją na 2 tygodnie i zajmujemy się tworzeniem nowych list, do których wracamy po kolejnych dwóch tygodniach.

Myślę, że ten filmik dobrze to obrazuje.

Metoda mocno analogowo. Nauka opiera się na stworzeniu pięknie i odręcznie wypełnionego notatnika z listą zdań oraz dodatkowymi elementami umożliwiającymi monitorowanie powtórek (nagłówki, numerowanie, data). Mam wrażenie, że ręczne pisanie stanowi esencję tej metody.

Nie jestem jej ogromną fanką z wielu powodów. Jeśli chcesz się dowiedzieć jakich, albo po prostu chcesz przeczytać o niej więcej –– napisz w komentarzu. Chętnie popełnię wpis na ten temat. Odsyłam również do filmików na youtube, strony internetowej autora (link) oraz bardzo ciekawego wywiadu z autorem w audycji Actual Fluency Podcast (trwa on 1,5 h dlatego polecam pobrać za pomocą jakiejś aplikacji do słuchania podcastów na telefon albo od razu przewinąć do interesujących fragmentów ( Link).

Podsumowując, goldlist opiera się na bardzo długim interwale powtórkowym, kształtując przede wszystkim pamięć długotrwałą z pominięciem pamięci krótkotrwałej. Innymi słowy – taka nauka trwa bardzo długo.

3 FISZKI

Co wspólnego mają fiszki z rybami?

Nie mam pojęcia, kto wymyślił słowo fiszki, ale nie ma osoby, która by ich nie znała. Można kupować, można robić własne. Co mnie skłoniło do napisania tego tekstu – to ilość metod generowania odstępów powtórek. Czyżby naprawdę panowała tutaj aż taka dowolność. Przyjrzyjmy się.

Metoda Leitnera (Leitnerbox)

Do najpopularniejszych metod należy tak zwana metoda Leitnera (ang. Leitnerbox, niem. Lernkarteien, 5-Fächer Methode) opracowana w latach 70. przez austriackiego publicystę Sebastiana Leitnera. W skrócie chodzi o fiszki, które powtarzane są według określonego czasowo systemu.

Zasady tej gry są proste.

  • Pierwszego dnia karmisz swój box na fiszki nowymi kartami. Uczysz się ich. Powtarzasz (czytasz jedną stronę fiszki i odpytujesz się, czy znasz odpowiedź na odwrocie), a gdy nie robisz błędów, lądują one na poziomie 1. W przypadku błędu, słowo powtarzasz do skutku, aż wiesz i możesz je włożyć na poziom 1.
  • Codziennie powtarzasz poziom pierwszy. Dobra odpowiedź? Karta idzie na wyższy poziom. Zła odpowiedź – karta wraca na poziom pierwszy. Karty z tego poziomu i wyższych powtarzasz tylko jednokrotnie.
  • Niektórzy proponują, by nie zaczynać poziomu 3go jeśli drugi nie jest kompletnie pełny (źródło i więcej na ten temat)
  • Karta wygrywa, gdy wpada na ostatni poziom – tych już nie powtarzasz więcej.
  • Zalecenia: lepiej nie robić zbyt dużo fiszek na początku.

Extra zasady dotyczą interwałów, czyli kiedy powtarzamy co.

INTERWAŁY – podejście FLEXI

Podejście flexi zakłada taki schemat:

  • przegródka 1 – codziennie
  • przegródka 2 – co 2-3 dni
  • przegródka 3 – co 10 dni
  • przegródka 4 – co 30 dni
  • przegródka 5 – co 90 dni

Jak łatwo policzyć, jeśli chcesz powtórzyć słowo “House” i przypadkiem już je znasz, bo oglądasz serial o lekarzu, to zajmie Ci to ok. 120 dni (4 miesiące), żeby to słowo wyeliminować ze swojego pudełka z fiszkami. Toteż – ten podział nie szczególnie przypadł mi do gustu. Zaczęłam szukać dalej.

INTERWAŁY – podejście skonwencjonalizowane

Jednocześnie angielska wikipedia podaje zupełnie inny pomysł na organizację powtórek.  Oto zasady tej gry:

  • W pudełku jest 12 talii. Pierwsza talia “aktualne karty” jest dla nowonauczonych kart; ostatnia przegródka “zapamiętane” dla kart, których się już nie powtarza. Talie pomiędzy numerujesz od 0 do 9 (10 talii) i należą one do tzw. talii progresu.
  • Dni nauki ponumerowane są od 0 do 9, tak samo jak talie.
  • Każdą przegródkę od 0-9 wyposaż teraz w nieco więcej numerków. Trzeba je opisać w następujący sposób:
  • 0-2-5-9
  • 1-3-6-0
  • 2-4-7-1
  • 3-5-8-2
  • 4-6-9-3
  • 5-7-0-4
  • 6-8-1-5
  • 7-9-2-6
  • 8-0-3-7
  • 9-1-4-8

Pozostałe zasady są podobne:

  • Uczysz się nowych kart. Nauczone trafiają do talii “aktualne karty”.
  • “Aktualne karty” powtarzasz codziennie.
  • Jeśli odpowiesz poprawnie – karta ląduje w talii progresu, której numer odpowiada numerowi dnia powtórki (w dniu 6ym trafi do 6-8-1-5). Jeśli odpowiesz niepoprawnie, zostawiasz ją w talii “aktualne”.
  • Jak poradzisz sobie z “aktualnymi”, automatycznie lądujesz w talii, która zawiera numer dnia którego się uczysz np. w dzień 5 powtórzysz talię 0-2-5-9; 3-5-8-2 oraz  6-8-1-5. 
  • Gdy nie pamiętasz, którejś z tych kart z talii progresu, wraca ona do “aktualnych”.
  • Jeśli dobrze odpowiedziałeś/aś na karty z talii, w której numer dnia znajduje się na ostatnim miejscu (np. dzien 5 w talii 6-8-1-5) wtedy możesz sobie pogratulować i przenieść kartę do talii “zapamiętane”.

Co o tym myślę?

Zdecydowanie leży mi to podejście bardziej niz podejście flexi!

A jednak – mam wrażenie, że powtarzamy te karty stosunkowo za często (nowe karty powtarzane są już następnego dnia po). Co więcej, karty z różnych dni są powtarzane w kompletnie innych odstępach czasu np. karty z dnia 2 powtarzane sa w interwale 2-1-4-3 (co tyle dni zobaczymy ponownie karty z tej talii) podczas gdy te z dnia 9 tylko w odstępach 4-3-1-0.

Podoba mi się w tej metodzie, że szybciej można wyeliminować kartę, którą juz się dobrze zna niż te w metodzie flexi.

Oczywiście ta metoda przynosi rezultaty, bo powtórki po prostu są ważne – jednak ten sposób liczenia przemawia do mnie tylko częściowo.

Interwały – podejście Gabriela Wynera

Autor książki Fluent Forever, poliglota Gabriel Wyner, proponuje nieco bardziej szczegółowe podejście. Na jego blogu możecie znaleźć gotowy do druku kalendarz powtórek w pdf do pobrania i wydrukowania. (link) 

Oczywiście jego sukcesy językowe inspirują. Jednak kiedy nabyłam jego książkę, ten kalendarz nie dawał mi spokoju. Postanowiłam, że zanim zacznę stosować tę metodę “na ślepo” (“bo zna tyle języków to pewnie ma rację”), najpierw zasymuluję co się wydarzy.

Zasady gry w fiszki wg Gabriela Wynera

  • codziennie wprowadzasz do gry 30 nowych fiszek
  • nowe fiszki po nauczeniu ich, lądują na poziomie pierwszym
  • codziennie powtarzasz poziom pierwszy
  • jeśli poprawnie odpowiesz na fiszkę, wchodzi ona na poziom wyżej
  • jeśli niepoprawnie odpowiesz – fiszka wraca na poziom 1
  • w pierwsze dwa dni powtórzenie talii 3 i 4 nie jest możliwe (te przegródki są puste) toteż powtarzamy tylko talię 1
  • przez pierwsze 2 dni karty można powtarzać do skutku, aż się zapamięta
  • w dniu 3. ma miejsce odpytywanie jednorazowe – odpowiedziałeś/aś dobrze? karta idzie dalej. Źle? wraca na poziom 1.
  • jest 7 poziomów. Po siódmym karta nie jest więcej powtarzana.
  • wyzwanie trwa 64 dni (około 3 miesięcy).

W jego kalendarzu można zauważyć odstępy podobne co w podejściu flexi Leitnera:

  • poziom 1 – powtarzasz codziennie
  • poziom 2 – co 2 dni
  • poziom 3 – co 4 dni
  • poziom 4 – co 7 i 9 dni
  • poziom 5 – co 16 dni
  • poziom 6 – co 35 dni (w ciągu 64 dni to oznacza dwukrotną powtórkę)
  • poziom 7 – co 56 dni (w ciągu 64 dni to zdarzy się raz)

Na pierwszy rzut oka dość podobne to tradycyjnej metody Leitnera. Postanowiłam zatem policzyć, co się stanie.

Experyment teoretyczny – mój test tej metody

Po pierwsze, założyłam, że codziennie uczę się 30 nowych słów, czyli wprowadzam 30 nowych fiszek.

Po drugie, założyłam, że po cyklu nauki karty, pamiętam ją i żadna z nich nie wraca na poprzedni poziom. (To oczywiście idealna 100% efektywność, prawie niewykonalna – ale łatwiej się liczy. Mogę też próbować zbliżyć się do ideału, jeśli będę fiszki tworzyć własnoręcznie, a do tego stosować różne mnemotechniki i strategie zapamiętywania, by je lepiej utrwalić już na poziomie nauki).

Zależało mi na tym, żeby prześledzić coś czego intuicyjnie się obawiałam – że powtarzanie w takich interwałach zgodnie z planem prowadzi do kumulacji powtórek. Kumulacja to coś co najbardziej demotywuje mnie w wszystkich fiszkach. Stosowałam już tyle różnych fiszek, analogowo i komputerowo, i zawsze one kumulowały się wtedy, kiedy nie byłam w stanie tego przewidzieć i zaplanować!

Najczęściej, gdy nie miałam na nie kompletnie czasu.

Niestety moje przypuszczenia się potwierdziły.

Oto dowód:

Załóżmy że n = liczba fiszek powtarzanych dziennie. W przypadku rekomendacji Gabriela od 15 do 30 fiszek. Na potrzeby obliczeń weźmy 30 fiszek dziennie.

[Żeby zobaczyć wizualizację tych wniosków, otwórz poniższy plik w Excelu i zajrzyj do zakładki Leitner-Wyner)]

TUTAJ JEST PLIK KLIK! Notatnik-Poliglotki.Kalendarze powtórek

Powyższy plik w Excelu (zakładka „Leitner-Wyner”) pokazuje nieforemne kuleczki z oznaczeniem dnia (np. fiszki z dnia pierwszego to D1), które wędrują sobie przez kolejne dni D1-D64 na kolejne poziomy w dół, zgodnie z kalendarzem Gabriela. Obrysowałam ciemniejszym kolorem kuleczki, które zostały powtórzone – na wykresie znajdują się one tam, gdzie powinny się znaleźć na koniec dnia nauki. Te bez obrysu to nowy materiał do nauczenia.

  • Dnia 11 (D11) doświadczymy kumulacji 11*n . Ok. To tylko pojedyncze słowa, jakoś przetrwamy te 300 powtórek (+ nauka nowych słówek, w obliczeniach uwzględniam jedynie słówka powtarzane).
  • Podobnie dnia 20 (D20) do powtórzenia będzie 10*n. Ok. 300 fiszek można jeszcze powtórzyć, ale warto poświęcić na to nieco czasu.
  • Większy koszmarek czeka nas dokładnie po 4 tygodniach – 17*n (plus czas poświęcony na naukę). Do tego, następnego dnia przytłoczyłaby nas liczba 11*n fiszek. Wow – mam nadzieję, że te dni wypadną w weekend i nie mam nic do roboty!
  • Kolejne dwa dni kryzysowe to dzień 44 i 45 (17*n oraz 11*n dzień pod dniu!)
  • Fiszkowy horror przeżyjemy po 2 miesiącach w dniu D59 – 32*n co daje około 1000 fiszek w idealnym założeniu. (jeśli byliśmy ambitni i robiliśmy więcej niż 30 fiszek dziennie, będzie ich jeszcze więcej!)
  • Nie waż się opuścić choćby jednego dnia, bowiem ta liczba jeszcze wzrośnie!
  • Największy paradoks: wg rozpiski Gabriela poziomu 7go nie powtórzymy w ciągu 3 miesięcy. W dniu kiedy jest wpisany, w przegródce 7-ej nie ma żadnych kart – popatrz na wykres w dniu 57. Karty pojawią się w tej przegródce dopiero 2 dni później!!!

Przyznaję, że zrobiłam ten eksperyment teoretyczny, bo nikt inny w Internecie, nie analizował tej metody w ten sposób (jeśli znasz jakieś badania na ten temat w jakimkolwiek języku koniecznie prześlij). Zresztą sam Gabriel podreśla wielokrotnie, że on uczy sie z programem Anki i tą metodę opisał tylko jako aneks do ksiązki. Cóż – nie przyłożył sie chłopak. Niestety – jestem rezultatem tego mojego eksperymentu naprawdę rozczarowana. 32* 30 fiszek to kumulacja, której naprawdę nie oczekiwałam. Mam wrażenie, że nie trzeba się aż tak zażynać, żeby zapamiętać jakieś słowo.

Co zatem mi się nie podoba w tej metodzie?

  • Kalendarz zawiera proste do naprawienia błędy! Wystarczyłoby wyeliminować powtórkę “pustych przegródek” np. 4 w D4; 6 w D24 lub 7 w D57, kiedy te przegródki są jeszcze puste. Nic w nich nie ma. Czemu nie zrobic ich w dniu, w którym już są zapełnione? Takie ustawienie ma sens dopiero jeśli cykl ma 128 dni (jest dwa razy dłuższy).
  • Codzienne powtórki są zbyt często wg mnie i można zmniejszyć ich liczbę wprowadzeniem lepszych mnemotechnik. Oczywiście to zależy od tego jaki typ ucznia reprezentujesz i jak szybko się uczysz. Myślę, że przyzwyczajeni do nauki maturzyści czy studenci zdecydowanie poradziliby sobie równie dobrze z dłuższym interwałem. Np. ja wolałabym powtarzać poziom 1 co dwa dni, a nie codziennie.
  • Irytują mnie trudne do przewidzenia czasochłonne kumulacje kart zwłaszcza w przypadku, gdy robię przecież „wszystko dobrze” (u mnie to budzi frustrację).
  • Zaplanowane dni przerwy (powtórka tylko poziomu 1) są w złych miejscach – nie tam, gdzie naprawdę trzeba oddechu, by uporać się z narastającymi powtórkami.
  • Rodząca się frustracja…. że jeszcze tyle tego…

Oczywiście moje obliczenie zawiera stan idealny, gdy nie robimy błędów. Najprawdopodobniej, przy rzetelnym stosowaniu metody kumulacje pojawią się w inne dni. Niemniej. To jest fakt – kumulacje będą straszyć. To jedynie moja krytyka tej metody, ale wierzę, że kalendarz Gabriela Wynera da się sensownie ulepszyć. 

Podsumowując, może w tym wypadku warto wrócić jednak do podejścia flexi? Powtarzać jak lubisz? A może przynajmniej za wczasu rozbroić te tykające bomby z tego kalendarza?

Interwały – moje podejście  “2-5-9-15”

Ponieważ żadne z powyższych podejść nie wprawiło w drgnie mego serca, postanowiłam opracować metodę powtarzania, którą sama zacznę stosować w mojej nauce i nie będzie aż tak czasochłonna.

Mój własny tekst o magicznym interwale (tekst [2] z tej serii) zainspirował mnie do opracowania kalendarza powtórek, zgodnego z najnowyszymi badaniami phase-6 (link). Znajduje sie on w drugiej zakładce Excela.

TUTAJ JEST PLIK KLIK! Notatnik-Poliglotki.Kalendarze powtórek

Przypuszczam, że metoda lepiej się sprawdzi u osób przyzwyczajonych do regularnej gimnastyki umysłowej (studentów, maturzystów lub inne osoby, które regularnie uczą się nowych rzeczy), a także u osób, które lubią lub chcą stosować w nauce mnemotechniki oraz strategie zapamiętywania zgodne z ich typem uczenia się (chodzi mi o ten podział, wzrokowcy, słuchowcy itd). Jeśli nie należysz do tych osób, i tak zachęcam. Może to dobry moment, by rozwinąć kreatywność i regularność w uczeniu się.

Dlaczego to robię?

  • Chcę lepiej organizować swoje nowonapotykane słowa, które gromadzę analogowo w czasie czytania jakichś tekstów, słuchania radia czy czytania instagrama lub fejsbóka.
  • Chcę powtarzać je skutecznie i regularnie, zamiast liczyć, że znów je gdzieś zobaczę, a mózg sam (jakimś cudem bez powtarzania) zapamięta. (To trwa za długo, przecież nie mieszkam w Hiszpanii!).
  • Chciałabym, żeby gromadzone przeze mnie słowa zostały w głowie na długo.

W kalendarzu w Excelu, zajrzyj do zakładki 0-2-5-9-15.

Zasady gry:

  • Karta wygrywa, gdy przejdzie wszystkie poziomy.
  • Załóżmy, że chcesz uczyć się przez 10 tygodni nowych słów (kalendarz zawiera 10 tygodni, i powtórki rozpisane na kolejne tygodnie, uczysz się nowych rzeczy tylko 10 tygodni, ale później trzeba jeszcze powtarzać. Jeśli chcesz przedłużyć go – wystarczy dopisać więcej wierszy). Minimum to wg mnie 8 tygodni, bo pracujesz nad pamięcią długotrwałą, a ta potrzebuje czasu.
  • W kolumnie C i D wpisz dzisiejszy dzień i miesiąc oraz jutrzejszy (zaznacz te 4 komórki, przytrzymaj myszką w prawym dolnym rogu zaznaczenia i przeciągnij w dół, pozostałe daty wypełnią się same narastająco).
  • Potrzebujesz 6 zakładek lub pudełka z 6 przegródkami w środku (albo segregatora).
  • Każdego dnia uczysz się czegoś nowego i dodajesz fiszki (najlepiej proste informacje, po jednej stronie pytanie po drugiej odpowiedź- pamiętaj o efekcie testu- można rysować, pisać skojarzenia i mnemotechniki po stronie z odpowiedzią). Każdą z nich oznacz unikalnym numerem zgodnie z kalendarzem np. nowy materiał z dziś oznacz jako 1.1 (tydzień pierwszy.dzień pierwszy).
  • Teraz będzie łatwiej. Nie ma cofania kart!
  • W kolejne dni powtarzasz tylko te karty, których numery są w rozpisce. Powtórzona talia w całości przechodzi na następny poziom.
  • Jak wygląda dzień z nauką?
    1. Aktywowanie nowych słów (uczysz się nowych słów za pomocą skojarzeń, mnemotechnik, historyjek, rymów, piosenek, czegokolwiek co ułatwia lepsze sensualne zapamiętanie najlepiej za pomocą wszystkich 4 zmysłow itd.), jeśli nie uczysz się słów ale gramatyki lub jakichś koncepcji – pamiętaj, od ogółu do szczegółu. Po nauce – odłóż je na bok.
    2. Powtarzasz słowa z poprzednich dni z zaplanowanego interwału wg kalendarza na dany dzień. (w pierwsze dni możesz pominiąć punkt 2-4).
    3. Przenosisz odpowiednio na kolejne poziomy słowa, na które odpowiedziałeś/aś poprawnie.
    4. Słowa, których nie pamiętasz, odłóż na bok.
    5. Ćwiczysz nowo poznane słowa z dzisiejszego dnia (ćwiczysz oznacza – wymyśl zdanie, użyj go, zrób z nim ćwiczenie, przetransformuj, opowiedz historię).
    6. Na koniec, powtarzasz słowa, w których dziś miałeś/aś błędy. Do skutku. Najlepiej od razu wymyśl mnemotechnikę. Na koniec przenosisz je na wyższy poziom.

Na początku jest mniej nauki, potem to przyspiesza, dlatego nie produkuj zbyt wielu fiszek, bo nie będziesz w stanie ich przyswoić.

Zastanawiałam się nad tym cofaniem wg Leitnera, jednak sposób nauki, który potocznie nazywam „2-5-9-15” bardziej do mnie przemawia i nie chcę cofać kart. Zakłada bowiem „aktywną pracę ze słownictwem” oraz odpytywanie (pamiętasz efekt testu z tekstu [2]?). Same tylko fiszki, zawierają aspekt odpytywania, jednak pomijają tak ważny punkt jak skuteczne aktywowania słownictwa. W mojej modyfikacji, czyli metodzie 2-5-9-15 aktywne użycie słów jest kluczowe, a nie dodatkiem, jak w fiszkach.

(Oczywiście byłabym niesprawiedliwa pisząc, że Gabriel Wyner nie zwracał na to uwagi – on napisał pół książki o tym jak tworzyć fiszki, aby były skuteczne, jednak ten wpis już jest na tyle długi, że może pozostawię ten temat na inny dzień).

Czy ta metoda działa? W badania phase-6 działała! Dlatego chcę zacząć stosować mój kalendarz we własnej codziennej nauce 30 minut dziennie. Zakładam, że tyle właśnie trwa przygotowanie nowych materiałów i ich nauka.

Zgodnie z tą metodą powtarzam mniej, a uczę się i umiem więcej w dalszej perspektywie. To wystarczająca obietnica, bym chciała jej spróbować!

Podsumowanie

Ilu uczniów tyle metod. Nawet jeśli nie lubisz programów komputerowych do fiszek, nie rezygnuj z powtarzania w interwałach. To niezawodna metoda na usprawnienie procesu nauki języka, ale i zdecydowane poszerzenie słownictwa. Co więcej, może dotyczyć każdej dziedziny nauki!

Mam nadzieję, że ten wpis Ci się przyda i już wiesz jak praktycznie zastosować powtarzanie w interwałach (najlepiej zaplanować wakacje i przez 3 tygodnie nie używać słowa po polsku ;) ).

Jeśli uważasz, że ten wpis jest przydatny, koniecznie polub moją stronę na fejsbóku, aby nie stracić kolejnego.

Czy masz jakieś doświadczenia z fiszkami albo z innymi metodami powtórek interwałowych? Jeśli tak, koniecznie napisz co w komentarzu :)!

 

 

 

google-site-verification=qwQVBgqg8p63KOd5L3FcDx2YsUcQnmVx58V6T6zEQh4