[1] JEDNA najważniejsza zasada skutecznej nauki, czyli czemu jutro zapomnisz ten tekst?

Najprowdopodobniej już za tydzień nie będziesz pamiętać tego tekstu. Ba! Jeśli te informacje są dla Ciebie kompletną nowością, najprawdopodobniej już za parę dni z trudem przypomnisz sobie marne 15% tego, co tutaj przeczytasz. Skoro już jednak zaczęłaś/ąłeś czytać ten wpis – zastanów się dobrze – dlaczego w ogóle go zapomnisz?  Dlaczego ciągle uczysz się nowych rzeczy i wcale ich jeszcze nie umiesz? Co by było, gdybyś usiadł/a dzisiaj do nauki czegokolwiek (na przykład słówek z języka obcego), a po 3 tygodniach nadal pamiętał/a 90% z nich? Nie możliwe? Jak przestać zapominać? Co zrobić, żeby nie marnować czasu na nieefektywne uczenie się; żeby wiedza była dostępna jeszcze wiele tygodni później? W tym poście przeczytasz o uczeniu się nowych rzeczy w ogóle. Nie tylko o nauce języków obcych. O tym, że zapominanie jest nieuniknione, ale jest jedna ważna zasada, która może pomóc Ci je zwalczyć. Myślisz, że wiesz jak się skutecznie uczyć? Sprawdź :)!

Czemu jutro zapomnisz ten tekst?

Kiedy ktoś skarży się na kiepską pamięć, może liczyć na mu mnóstwo dobrych rad. Wyśpij się. Zjedz coś. Czekolada pomaga. Bierz magnez. Wyłącz telefon. Wyloguj się z komunikatorów. Idź do biblioteki. Nie stresuj się. Może joga? – Mnie to pomaga. Doświadczeni studiowaniem dorzucą jeszcze – rysuj mapy myśli, stosuj mnemotechniki, skojarzenia, wyobrażaj sobie wiedzę sensualnie, chodź jak się uczysz.

Tak. Te wszystkie rady mają sens.

Tak, zewnętrzne dystraktory utrudniają zapamiętywanie.

Tak, pracowanie nad koncentracją jest ważne.

Znów tak – mnemotechniki zdecydowanie pomagają w skuteczniejszym zapamiętywaniu.

Jednak nie zapominaj, że zapominasz.

Nie istotne jak bardzo skuteczną strategię zapamiętywania opracujesz. Nie ma znaczenia czy spędzisz 3, czy 5 godzin na rysowaniu map myśli, czy użyjesz czerwonego długopisu na rodzajnik der, a zielonego na das. Te wszystkie rzeczy będą ważne jedynie wtedy, jeśli uświadomisz sobie jedną – najważniejszą zasadę skutecznej nauki.

Twój mózg potrzebuje powtórek.

To ma biologiczne uzasadnienie. Nauczenie się nowej informacji wymaga wytworzenia nowych połączeń nerwowych. Jeśli nowe połączenie neuronów powstało, a potem już nigdy nie będzie używane – jest ono zbędne i zniknie. Innymi słowy, wiedza nieużywana “wyparowuje”.

Krzywa zapominania Ebbinghausa

W praktyce nasz mózg nie mógłby poprawnie funkcjonować, gdybyśmy musieli powtarzać wszystko co wiemy codziennie. Połączenia nerwowe są po pewnym czasie na tyle mocne, że pewne rzeczy po prostu “wiemy”, bez powtarzania.

Ziemia jest okrągła. Słońce obraca się wokół Ziemi, (czy uważasz? jest odwrotnie!) a gżegżółka pisze się przez ż z kropką i o z kreską.

Nic dziwnego, że psychologowie i kognitywiści, zaczęli sie zastanawiać na fenomenem zapominania. W psychologii zdolność przechowywania czy zapamietania informacji jest nazywana retencją. Jak długo trwa retencja informacji? Po jakim czasie zapomnimy wyuczonych rzeczy? Czy można się uczyć i nie zapominać?

W 1885 roku niemiecki psycholog z Berlina, Hermann Ebbinghaus, przeprowadził eksperyment na człowieku (czyli na sobie). W dużym uproszczeniu Ebbinghaus uczył się pozbawionych sensu sylab (np. cag, gif, waw) poprzez mechaniczne powtarzanie ich i odczytywanie na głos, zwane przez niektórych zakuwaniem. Innymi słowy czytał je tak długo, aż potrafił wyrecytować wszystkie z pamięci bezbłędnie. (To mi przypomina trochę naukę definicji na fizyce w liceum. Dziś myślę – niestety).

A poem is learned by heart and then not again repeated. We will suppose that after a half year it has been forgotten: no effort of recollection is able to call it back again into consciousness.

Ebbinghaus następnie próbował sobie przypomnieć te sylaby po upływie konkretnego czasu np. godziny, dnia. Mierzył też, ile razy musi je powtórzyć, by znów być w stanie je recytować bezbłędnie, sprawdzał jak wiele zapomina, jak jest retencja, a wszystko dokładnie mierzył. (Ponieważ jego metoda nie należy do najbardziej efektywnych, pominę szczegóły metodologiczne tego eksperymentu, które ciekawi mogą znaleść tutaj).

Wnioski jakie wyciągnął są naprawdę zatrważające! Już po upływie 20 minut zapominamy praktycznie 40% materiału. To tak jakby jechać pociągiem z Krakowa do Gdańska i nie pamiętać niczego od chwili wejścia do pociągu, aż do samej Łodzi! Albo po 30 latach małżeńswa pamiętać tylko okres od ślubu do 18ych urodzin twojej córki! [ten przykład ma na celu ilustrację danych, a wszelkie podobieństwo z prawdziwymi osobami lub zdarzeniami jest przypadkowe].

To nie wszystko, im dalej tym gorzej! Po jednej godzinie, wg krzywej zapominania Ebbinghausa, pamiętamy już tylko 45% materiału, a po jednym dniu tylko 34%. Sześć dni później możemy sobie przypomnieć jedynie 23%, podczas gdy na dłużą metę w naszej pamięci pozostanie tylko 15% materiału. 

To naprawdę, naprawdę strasznie mało!

15% – o tym właśnie mówi porzekadło – wiesz, że dzwonią, ale nie wiesz, w którym kościele!

Wyobraźmy sobie, że ktoś w magiczny sposób pozbawia nas pamięci na temat naszego życia, a my wszyscy mamy aktualnie 30 lat. Gdyby przełożyć wnioski Ebbinghausa na tę skalę, to już 20 minut od tego cudownego wymazania naszej pamieci, pamiętamy wszystko bezbłędnie tylko do 18tego roku życia, później już nic!!! Potem jest już tylko gorzej. Po godzinie, jedyne co pamiętamy to szczeniackie zabawy z wieku 13,5 lat. Ponad połowa życia jest dla nas całkowitą białą plamą w pamięci. Po jednym dniu biegamy ze wspomnieniami 10-latka. Po 6 dniach nasza pamięć obejmowałaby tylko 7 lat życia, a na dłuższą metę zatrzymalibyśmy się pamiętając tylko 5 pierwszych lat z naszego 30-letniego życia. 

Nie dziwi mnie, że zaczęto się zastanawiać, jak zatrzymać ten przerażający proces entropii naszej pamięci?!

Krzywa zapominania (niem. Vergessenskurve; ang. forgetting curve)

Krytycy Ebbinghausa

Możesz odetchnąć nieco z ulgą.  Sposób przeprowadzenia eksperymentu był wielokrotnie kwestionowany. Krytycy Ebbinghausa wskazywali, że ludzie uczący się np. par obcojęzycznych słów, są w stanie przywołać je praktycznie w 90% nawet po 3 – 6 dniach. Niewątpliwie sposób uczenia się informacji ma znaczenie. Im lepiej się nam ona kojarzy, im więcej ma dla nas znaczeń, tym większa szansa, że zostanie z nami na dłużej.

Eksperyment Ebbinghausa badał jedynie zapominanie bezsensownych sylab, nie odpowiedział na pytanie, ile sylab można odtworzyć poprawnie, a jedynie jak dużo zapomnimy od czasu pierwszej podjętej próby nauki. Ebbinghaus nie zwrócił też uwagi, co zapominamy szybciej, a co wolniej (w końcu sylaby których się uczył nie miały sensu!).

W innych opracowaniach próbowano uzupełnić te luki i oszacować jak szybko zapomnimy bez powtarzania konkretny rodzaj informacji (źródło). Okazuje się, że niektóre rzeczy po prostu dłużej zostają nam w głowie niż inne. Oto przykłady:

  • główne zasady oraz zależności – po 5 dniach zapominamy 1%, a po 30 dniach jedynie ok. 5 %.
  • poezję zapominamy (ten sam okres) w 25 % do  50 %
  • proza  – 53 % do 60 %
  • pozbawione sensu sylaby od 78 % do 80 %.

Może prowadzić to  do do słusznego wniosku, że w czasie nauki, zwłaszcza języków, dobrze wymyślać sobie rymy, skojarzenia czy historyjki.

Podsumowanie

Najważniejsze przesłania płynące z eksperymentu Ebbinghausa to:

  • zakuć, zdać, zapomnieć na dłuższą metę po prostu nie ma sensu. Dlaczego? Bo trzecie Zet (zapomnisz!). W nauce języków naprawdę nie chcesz zapominać.
  • Informacje, których nie używamy na codzień zanikają.
  • Wiedza używana w sposób ciągły zostaje w pamięci na bardzo długo.

Jeżeli po opisie tego doświadczenia, nadal myślisz, że nauczysz się języka obcego bez regularnego powtarzania, to przeczytaj ten tekst jeszcze raz.

.

Tak, tak. Wiemy już, że trzeba powtarzać.

Regularnie.

Oczywiście jednak mnie też nasunęło się pytanie – dlaczego zatem zakuwanie przed egzaminem jest takie skuteczne? Do tej pory pamiętam naukę do egzaminu z psychologii społecznej. Zaczęłam o 21 dzień wcześniej. Między 1:00 a 3:30 – przerwa na imprezę ze znajomymi na starówce. Potem kawa, fiszki do rana i śniadanie. Ustny egzamin na piątkę 3 godziny później. Uczyłam się z fiszek robionych 2 dni wcześniej. Oczywiście, że pamiętam tamtą noc. To były nawet ciekawe rzeczy. Nie pamiętam tylko czego się uczyłam! 

Niestety na dłuższą metę uczenie się ogromnej ilości materiału w jednym ciągu i nie wracanie do niego nie ma sensu. I tak to przecież zapomnimy!  Co zatem ma sens?

  • Jak powtarzać, żeby mało się uczyć, a dużo pamiętać?
  • Ile robić powtórek? Co ile czasu powtarzać?
  • Czy programy typu fiszki to naprawdę konieczność?
  • Jak dzielić materiał, żeby był on jak najbardziej strawny dla naszego mózgu?

Na te pytania odpowiem już w PONIEDZIAŁEK PO POŁUDNIU, w drugiej części tekstu – tym razem o skutecznym powtarzaniu :)! Mam jednak nadzieję, że dzisiejszy wstępniak wystarczająco zainspirował Cię do powracania do rzeczy, których się uczysz! (Tak, zajrzyj do notatek z wczoraj teraz, choćby na 3 minuty. To ma znaczenie!)

Jeśli podobał Ci się ten tekst, koniecznie polub moją stronę na fejsbóku, żeby nie przegapić nowych wpisów! 

A jeśli masz swoje sprawdzone sposoby na niezapominanie – koniecznie napisz mi o tym w komentarzu! :)

(Pamiętasz jeszcze co znaczy retencja w psychologii ;)?)

Miłego weekendu!

google-site-verification=qwQVBgqg8p63KOd5L3FcDx2YsUcQnmVx58V6T6zEQh4