Hiszpański w 30 DNI? (2) Wyzwanie c.d.

2 tygodnie temu pisałam o tym, czy można ogarnąć hiszpański w 30 dni, a także postawiłam sobie 5 celów, które prze kolejne dni postanowiłam codziennie osiągać. Jak poszło? Czas na małe podsumowanie.

23 dni później

Wbrew pozorom nie było tak strasznie i faktycznie codziennie (oprócz 2 dni) udało mi się zrealizować albo wszystkie cele, albo przynajmniej większość z nich. Ponieważ pracuję, a w weekendy bardzo często nie mam wystarczająco dużo czasu na naukę, zwykle najwięcej udawało mi się zrobić w czasie tygodnia.

Cel 1. Nowe słowa

Tutaj pod literą Z (zmierz swój cel) wymyśliłam, że będę uczyć się 50 nowych słów dziennie. Robię to za pomocą platformy www.multikurs.pl, która jest związana z wydawnictwem językowym Edgar. Niecały rok temu, kupiłam w promocji abonament na tej platformie i zależy mi na ukończeniu tych kursów, zanim on się skończy, aby nie dokupować nowego. Recenzja tego kursu pewnie niebawem się pojawi.

Czy się udało? Tak!

Z tego celu jestem bardzo zadowolona. Zdarzało się, że nie miałam czasu zrobić tych 50 słów konkretnego dnia z powodu jakichś nieplanowanych wydarzeń po pracy, jednak zawsze “odrabiałam” je w ciągu najbliższych 2 dni.

Rezultat? Myślę, że bierne rozumienie słów zdecydowanie się poprawiło. Dowodzi tego sytuacja na zajęciach hiszpańskiego w grupie, gdy jedna z koleżanek chciała wyjaśnić co można zastosować na zapalenie mięśni:

Para inflamación es muy bien usar…. nie wiem jak to się nazywa po polsku.. – Ale co? – Kora brzozy? (konsternacja) –Hm… la corteza del abedul? :) – Sí!

Hiszpanski-w-30-dni

Lubię czasem czytać wikipedię. Nawet po hiszpańsku. https://es.wikipedia.org/wiki/Betula A sama brzoza wyglądem może przypominać Araba z Arabii Saudyjskiej. Taki Ab(e)dul to oczywiście mężczyzna (el) i za pewne chciałby zobaczyć hiszpańskie kortezy… nie da się tego słowa nie zapamiętać ;).

W tym kursie online można nauczyć się naprawdę dziwnych słów. I wcale nie chodzi o patriotyczne przywiązanie Polaków do brzozy! Po prostu lubię uczyć się nazw drzew, a słowa el abedul wprost trudno nie zapamiętać.

Czy tak określony cel działa? Tak działa. Polecam w formie komputerowej czy jakiejkolwiek innej. Z jedną uwagą – nie będzie on skuteczny bez celu drugiego.

Wniosek: nauka słów się przydaje i będę kontynuować.

Cel 2. Powtórki

Przyznaję, nie doceniłam tego celu. Wyznaczyłam sobie 200 powtórek dziennie, ale to zdecydowanie za mało. Mój program generował mi zwykle więcej (conajmniej 2 razy tyle), a nie chciałam zmieniać jego domyślnych ustawien na mniej. Starałam robić conajmniej 200, a resztę rozkładać na kolejne dni. Zauważyłam jednak, że kiedy poświęcam czas by przerobić codziennie wszystkie wygenerowane powtórki, dużo lepiej pamiętam słowa, a sam program generuje mi ich mniej w kolejnych dniach (=znam lepiej więcej słów, toteż do powtórek trafiają te, które znam gorzej).

Z drugiej strony po drugim tygodniu zauważyłam, że coraz więcej słów rozpoznaję dopiero gdy je zobaczę. Mam problem z wywołaniem ich ze swojej pamięci, toteż muszę poświęcić na te powtórki więcej czasu. To logiczne – od trzech tygodni uczę się 50 słów dziennie – czyli w powtórkach również pojawiają się te nowe nieznane mi wcześniej słowa. Jest trudniej.

Aby lepiej je opanowywać, postanowiłam jednak częściej je powtarzać na komputerze, a nie na telefonie. W wersji online można je po prostu wpisać, gdzie program blokuje złą ortografię. Jest też czas, by wymyślić sobie własne zdanie w głowie, jeśli zdanie przykładowe średnio przemawia do mojej wyobraźni. Ta metoda jest jednak bardziej czasochłonna, choć także bardziej skuteczna dla mojej pamięci.

Wniosek: nie będę ograniczać się do 200 powtórek, ale będę robić wszystkie. Tym skomplikowanym, ciągle zapominanym słowom postaram się poświęcić więcej czasu.

Multikurs.screen

Cel 3. Kurs online

W tym celu realizowałam dwa kursy online z platformy www.multikurs.pl Profesor Pedro Hiszpański dla początkujących i Hiszpański dla średniozaawansowanych (link). Nie jest to reklama tego kursu i niestety nikt mi za to testowanie nie płaci ;).

Pierwszy z nich udało mi się ukończyć już po tygodniu (dużą część miałam już przerobioną). Drugi okazał się przeszacowaniem moich możliwości czasowych. Robiłam go pilnie przez 2,5 tygodnia, w 3. tygodniu regularność już zmalała do zera. Ostatecznie postanowiłam się skupić na celu 1 i 2, a kurs online na razie sobie darować. Kiedy skończę ten powyższy ze słowami, może dam mu jeszcze jedną szansę. Rezencja zapewne tutaj się pojawi. W skórcie, przeszkadza mi w nim forma uczenia się słów. Poza tym, on mnie po prostu nudzi.

Cel 4. Czasy przeszłe.

Ech. na to miałam najmniej czasu. Miesiąc z czasami przeszłymi okazał się trudny do wykonania. Niełatwo mi się zmotywować. O ile zdarzyło mi się spędzić parę dni i jedną sobotę na analizowaniu gramatyki w pierwszym tygodniu, o tyle w 2 ostatnie tygodnie dawałam z tym ciała. Czas chyba wymyślić jakieś specjalnie dedykowane w tym celu wyzwanie w przyszłym miesiącu.

Cel 5. 40 minut dziennie – la radio español en el trabajo

Tak, tak, tak! Pomysł na ten cel okazał się rewelacyjnie skuteczny. Niestety zdarzyło mi się kilka dni roboczych, kiedy nie było mnie w pracy i dlatego też nie słuchałam radia po hiszpańsku. Niemniej, codzienne włączenie RTVE Nacional praktycznie weszło mi już w nawyk.

Jeszcze miesiąc temu słuchanie go sprawiało, że czułam się trochę przemęczona tym ich ciągłym paplaniem. Najwyraźniej można to pokonać, ponieważ teraz melodia tego języka coraz częściej po prostu mnie relaksuje. Włączam, słucham, te same znajome głosy, Ci sami ciekawi prezenterzy, tak przytulnie, trochę jak w domu. Nawet jeśli nie skupiam się szczególnie na tym co mówią, to gadają sobie w tle i jest przyjemnie. Mój mózg chyba podświadomie zaczyna już akceptować fakt, że to jest fajny język i chce się nim posługiwać. Ten eksperyment na pewno wypalił, a słuchanie radia naprawdę poprawia moją pewność siebie jeśli chodzi o rozumienie. Nie powiem, że nie mam bariery językowej, ale myślę, że może to być jedna z tych rzeczy, która ją nieco zburzy.

Wnioski na ostatni tydzień?

Wprowadzam małe modyfikacje na ten ostatni tydzień mojego 30 dniowego wyzwania.

  1. Więcej niż 50 słów dziennie!
  2. Robienie wszystkich powtórek, częściowo na telefonie, częściowo na komputerze.
  3. Gramatyka – postaram się popracować chociaż nad jednym czasem – preterito indefinido.
  4. Kurs online zarzucam chwilowo.
  5. Słuchanie radia jest super, zostaje i mam nadzieje, że będzie to mój stały nawyk!

Niestety ten tydzień nie będzie należał do najmniej zajętych jakie mam w lutym. W weekend jakiś egzamin i jeszcze zajęcia cały dzień. Nie chcę też przesadzać z nakładaniem na siebie zbyt wielu obowiązków, toteż te cele na razie powinny wystarczyć.

Mają one swoje minusy, wiem! Kompletnie nie ćwiczę komunikacji i produkcji języka. Praktycznie nic nie piszę. Pocieszam się, że pod koniec marca będę mieć już zdecydowanie więcej czasu i wówczas będę mogła nad tym pracować do woli :). Może wówczas stworzę jakieś wyzwanie, które zmotywuje mnie do tego, by zająć się moimi pomijanymi umiejętnościami. Na razie zajęcia z Hiszpanką raz w tygodniu muszą starczyć za całe gadanie. :)

¡Hasta luego!

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
google-site-verification=qwQVBgqg8p63KOd5L3FcDx2YsUcQnmVx58V6T6zEQh4